niedziela, 10 stycznia 2016
"Sirmily ~ Syriusz i Emily" - Rozdział 1
- Przepraszam, mogę tu usiąść? - zapytałam mulatkę w wolnym przedziale.
- Niech ci będzie. - odpowiedziała machnięciem ręki. Usiadłam cicho nie zajmując wiele miejsca. Miałam zacząć już piąty rok nauki w Hogwarcie, ale nadal nie miałam przyjaciół. Ludzie byli dla mnie mili, lecz się do mnie nie przywiązywali.
- Jakiej jesteś krwi? - spytała w zamyśleniu.
- Czystej. - powiedziałam, nie wiedząc za bardzo po co je zadała. Ślizgonka skinęła głową. Spojrzała na mnie, a dokładniej na mój krawat.
- Gryffindor? - wymruczała z pogardą.
- T-tak. - wypowiedziałam odpowiedź.
W ten do wagonu wszedły trzy osoby, wszystkie z Slytherin. Brunet, blondyn i blondynka. Dosiedli się do mulatki. Brunet szturchnął dziewczynę ramieniem i zagadał:
- Kim jest twoja koleżanka?
- Nie wiem. Wiem, że jest czystej krwi i z Gryffindoru. - Dom Węża wymienił się spojrzeniami.
- Więc... - zaczął Brunet. - Jak się nazywasz?
- Emily Tinsel. Piąty rok.
- To tak jak my! - zaśmiał się Blondyn.
Nagle Mulatka zabrała głos:
- Jestem Piper, to jest Zoe, blondyn to Ben, a ten podrywacz to Josh.
- Dla ciebie Josh Hunt, kotku. - rzekł "Podrywacz".
Nie wiedziałam, że tak miło mogę spędzić z nimi czas. Wychodząc z pociągu jednak musieliśmy się rozejść. Na Wielkiej Sali jak zawsze jadłam samotnie. Wszystko byłoby jak zawsze gdyby nie to, iż Huncwoci ciągle się na mnie gapili. W końcu nie wytrzymałam i całkowicie kulturalnie zapytałam:
- Coś się stało?
- No... - Black podrapał się po głowie. - Wyładniałaś. Nie żebyś wcześniej była brzydka, ale teraz to...
- Wow. - dokończył Lupin. Cała się zarumieniłam. Ja tam różnicy w sobie nie widzę.
- Dziękuję. - odpowiedziałam cała czerwona, to musiało być żenujące.
- Tinsel, ty jak zawsze kulturalna. - zaśmiał się Syriusz. James popchnął go ręką:
- Uuuu. Czy Łapa podrywa? - cała czwórka wybuchła śmiechem. Teraz wyglądałam jak dojrzały pomidor.
- Ty lepiej idź do swojej Lily. - syknął szarooki.
- Evans? - wtrąciłam się.
- A znasz ją? - ożywił się Potter.
- Tak, jest... bardzo miła. Siedzę obok niej na eliksirach.
- Jakbyś mogła czasami szepnąć o mnie dobre słówko. - mrugnął Rogacz. Kiwnęłam głową. Chłopak skierował wzrok na Blacka i coś mu przekazał. Chłopacy się ożywili. Syriusz w końcu wymamrotał:
- Może byś kiedyś wyskoczyła ze mn-z nami?
- Będę miała szlaban po tym wyjściu? - spytałam z błyskiem w oczach.
- Z nami? Nie damy się przyłapać! - odpowiedział Potter.
- Więc co ty na to, Tinsel? - zagadał szarooki.
- Mam na imię Emily. - rzekłam.
- Pamiętaj, dla mnie zawsze będziesz Tinsel. Więc tak czy nie?
- Może. - odpowiedziałam i wyszłam z Wielkiej Sali.
Idąc do dominatorium ktoś "puknął" w moje plecy.
- Cześć Emily. - usłyszałam znajomy głos.
- Witaj Josh Hunt. - odpowiedziałam.
- Słyszałaś o tym balu? - zagadał Ślizgon.
- Bożonarodzeniowym? Tak. Już go planują, a to dopiero wszesień. - zaśmiałam się.
- Tsa, to może... - mówił, ale nagle podszedł Syriusz i odepchnął bruneta.
- Zarywasz do mojej dziewczyny?! - zagroził Black.
- Chwila, chwila - przerwałam. - Od kiedy jesteśmy razem?!
- Csii - szepnął mi do ucha. - Raz, dwa spłoszę tego Ślizgona.
- To mój przyjaciel! - odpowiedziałam wkurzona.
Syriusz spojrzał na mnie jak na ducha.
- Jak słyszałeś. Nie jest tobą zainteresowana, więc ją został Pchlarzu! - odepchnął go z wielką siłą.
- Coś ty powiedział?! - Black uderzył go z pięści w twarz. Hunt leżał na ziemii, ale Gryfonowi ciągle było mało i go ciągle okładał pięściami.
- BLACK! Zostaw go! - ale on nie przestał. Popchnęłam go najmocniej jak mogłam. - ZOSTAW GO I MNIE! NIE ROZUMIESZ?!
Huncwot się ocknął. Spojrzał na całego krwawiącego Josha. Uklękłam przy nim i położyłam jego głowę na moje kolana. Po czym przez łzy zapytałam:
- Dlaczego mnie nie zostawisz? Jesteś chorym psycholem...
Chłopak tylko wyjąkał do mnie (nie do krwawiącego Ślizgona?!) takie delikatne:
-Przepraszam.
Szybko wbiegłam do dominatorium, wzięłam bandaże, które biorę zawsze na wszelki wypadek. Następnie opatrzyłam mu rany i zaprowadziłam pod drzwi dominatorium Slytherin'u. Wyszła z niego Zoe i rzekła:
- Co mu się stało? - była zdziwiona i za razem przerażona.
- Jeden z Gryfo... - zaczęłam, ale blondynka mi przerwała.
- Twój dom ma na niego zły wpływ. Albo ogarniesz swoich niedorozwiniętych kolegów, albo masz przechlapane u wszystkich Ślizgonek. - po czym wzięła go pod pachę. A on jak po narkozie wyjąkał:
- Papa Emilciu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
