Neville zgodnie z obietnicą przyszedł punktualnie, a na powitanie pocałował mnie w policzek. Nie ukrywajmy, bardzo się zarumieniłam, co zauważył i dodał:
- Mi też miło Cię widzieć.
- To co? Idziemy? - zapytałam chwiejąc się na palcach.
- Idziemy. - odpowiedział wpatrując się w moje oczy. - Ale masz się ciepło ubrać, nie chcę mieć pogadanki z Twoim ojcem.
Zaśmiałam się, a on to zauważył i podał mój płaszcz. A ja zgodnie go ubrałam.
- Dziękuję. - odpowiedziałam, a jednym spuszczeniem głowy opadły mi włosy na twarz.
- Miejsce w które Cię zabieram ma być niespodzianką, więc... czy mogę Ci zasłonić oczy? - rzekł, jakby nigdy nic.
Zawahałam się przez chwilę.
- Nie ufasz mi? - zapytaj chwytając mnie za rękę.
- Ufam Tobie bardziej, niż komukolwiek Neville. - odparłam odwzajemniając uścisk.
Zasłonił mi oczy ciepłymi dłońmi i szepnął do mojego ucha:
- Ja Tobie też.

Oooo :* jacy oni urrroczy. Śliczny razdział. Życzę multum weny i pozdro :D
OdpowiedzUsuńOooo :* jacy oni urrroczy. Śliczny razdział. Życzę multum weny i pozdro :D
OdpowiedzUsuńWooweeekk ^.^ Mega rozdział i ciekawa sytuacja ^.^
OdpowiedzUsuń