- Uważaj, korzeń. - wypowiedział ostrzegawczo Nev.
- Dokąd mnie tak prowadzisz? - spytałam, chociaż po szeleście i zapachu sosen wywnioskowałam, że to las.
- Powiem Ci tylko, że się ucieszysz.
Już po chwili Neville wyszeptał bardzo cicho:
- To już koniec. Proszę tylko jeszcze, abyś mówiła cicho, bo niespodzianka ucieknie.
"Niespodzianka ucieknie" ? Czyli to jest coś żywego.
- Niespodzianka... - powiedział delikatnie jasnowłosy zdejmując dłonie z moich oczu.
Stało tam stado testali. Neville chwycił mnie za rękę i powiedział:
- Znalazłem je tu wczoraj. A że trochę się na nich znasz to, wiesz... chciałem Ci je pokazać. - mówił niepewnie drapiąc się drugą ręką po głowie. - A i wziąłem jeszcze kilka jabłek. - po czym podał mi jabłko.
Zaczęliśmy je karmić, a kiedy skończyły nam się jabłka Nev chwycił uszczypnął mnie w ramie i krzyknął:
- Berek!
Po czym uciekł w głąb lasu. Kiedy już sądził, że przede mną uciekł, wyskoczyłam zza drzewa i krzyknęłam:
- Berek!
Ale on był szybszy i rzucił się na mnie. Obydwoje upadliśmy na podłogę, w sumie on na mnie. Czułam jego oddech na moich wargach. I leżeliśmy tak na sobie, i nic. Po chwili Neville zgarnął włosy z mojej twarzy i rzekł:
- Chcę mieć widok na Twoje piękne oczy.
I chyba byśmy się pocałowali, gdybyśmy nie usłyszeli krzyku:
- Luna! Neville!
To była Hermiona. Była na spacerze z Ronem. Neville ostatni raz na mnie szybko spojrzał i wstał.
- No hej. - powiedział, witając się po męsku z Ronem.
-Cześć. - rzekła w moją stronę przyjaciółka, przytulając mnie.
I tak się skończył nasz spacer. Neville potem już był bardziej... przygnębiony, a potem? Neville i Miona poszli do siebie, a ja z Ronem do siebie.
Cudny rozdział ^.^ Wspaniały pomysł z tym berkiem. Myślę że był by z tego dobry film *.*
OdpowiedzUsuńYaY! Fantastyczny rozdział. Życzę wytrwałości i weny.
OdpowiedzUsuńPozdro, Jula :3